Dlatego też dziś postanowiłem napisać o "Eyeshield 21" - mandze opowiadającej o historii młodego chłopaka, który na zabój zakochał się w footballu amerykańskim. Manga ta była wydawana w Weekly Shounen Jump, obok takich komiksów jak JoJo's Bizarre Adventure, One Piece czy Gintama. Za rysunki odpowiadał genialny Yusuke Murata (znany obecnie głównie z One Punch Mana), a za historię Riichiro Inagaki, który do teraz nie napisał niczego poza tą mangą. Niestety. Dlaczego "niestety"? Ponieważ "Eyeshield 21" jest mangą niezwykłą - pełną humoru, napięcia, pomysłowości, świeżości i świetnych postaci. Ale o tym za chwilę.
Hut, hut, hut!
Manga opowiada o Kobayakawie Senie (on też jest tytułowym "Eyeshield 21", ze względu na numer, który nosi na boisku i charakterystyczną zasłonę na oczy) - pierwszorocznym licealiście, który to jest popychadłem od niepamiętnych czasów. Chłopak ma pecha, ponieważ przez swoją drobną posturę i uległą naturę nie umie, a często nawet nie chce się przeciwstawić oprawcom, przez co robi silniejszym za chłopca na posyłki. Zaletą tego układu jest to, że w ten sposób Sena rozwija swoje umiejętności sportowe - umie biegać. I to szybko. Potrafi przebyć 40 jardów (ok. 36 metrów) w 4.2 sekundy. Początkowo potrzebuje do tego jednak drobnej pomocy od innej postaci - Yoichiego Hirumy, kapitana zespołu Deimon Devilbats, który to werbuje Sene do swojej drużyny najszybciej jak tylko się da. Używając do tego wszelkich dostępnych mu środków, jak np. broni palnej, Cerbera, książki pełnej dowodów różnych zbrodni, którymi może grozić np. dyrektorowi szkoły czy prezesom ogromnych firm. Hiruma jest prawdziwym mózgiem zespołu, który swoje braki w sile fizycznej nadrabia przebiegłością i sprytem, co czyni go niezwykłym taktykiem. Uwielbia też toczyć gry psychologiczne z przeciwnikami, przez co nawet czytelnik nigdy nie wie co on tak naprawdę planuje. W zespole początkowo znajdowała się jeszcze jedna osoba - przyjazny olbrzym, Ryokan Kurita, główna siła linii Deimon. On jest przeciwieństwem Hirumy - silny, ale powolny i niezbyt rozgarnięty. Charakterem też odbiega od swojego przyjaciela, zamiast wszystkim grozić od razu pada na kolana i błaga, żeby ktoś tylko dołączył do jego klubu. O pozostałych członkach jednak pisać nie będę, bo jest ich tylu, że mógłbym napisać o nich osobny wpis.
Czytając te mangę przygotujcie się do tego, że nie zrozumiecie za wiele zasad - wyjaśniają tylko te najważniejsze, żeby czytelnik wiedział o co chodzi, ale nie ma tam tak szczegółowych wyjaśnień jak chociażby w Hajime no Ippo. I nie są one potrzebne. Pomimo, że seria jest sportówką jej głównym celem jest zapewnienie czytelnikowi jak największej rozrywki - poprzez humor i akcje. Tak - akcje. Każdy bohater tej serii jest jak Saitama footballu - nie ma sobie równych w jakiejś dziedzinie, przez co pojedynki jakie się toczą w trakcie meczów szybko się rozkręcają i zamieniają w niezwykły pokaz dynamicznych ujęć, gdzie wygrywa nie ten co jest silniejsze (w końcu wszyscy są najsilniejsi), a ten kto umie przechytrzyć przeciwnika pokazując nową sztuczkę wykorzystującą stare umiejętności. A wszystko to narysowane w taki sposób, że czuje się emocje jak podczas walki z głównym bossem w dobrym bitewniaku.
To the Christmas Bowl!
Dużą zaletą "Eyeshield 21" jest fakt, że każdy klub ma dokładnie ten sam cel - dostać się do "Christmas Bowl", meczu finałowego turnieju szkół, odgrywającego się na największym stadionie w Japonii. Motywacja zazwyczaj również jest bardzo podobna - starsi uczniowie (tzw. senpaie) mają na to ostatnią szansę, więc ich podopieczni - tu już z różnych powodów - chcą dać im szanse na zagranie w wymarzonym meczu. Dlaczego to zaleta? Bo po tym co przeżywamy z drużyną Deimon jesteśmy łatwo w stanie zrozumieć dlaczego to dla nich takie ważne, a to prowadzi już do tego, że czytelnik angażuje się emocjonalnie w każdą porażkę. Plusem jest też to, że Deimon wcale nie jest niepokonane - początkowo ma trudności ze zdobyciem chociażby jednego punktu z słabymi drużynami i dopiero po wielu miesiącach treningów stają się na tyle silni, żeby przeciwstawić się chociażby przeciętnej drużynie. Bardzo fajnym zagraniem ze strony twórców było też to, że nie pominęli takich rzeczy jak kontuzje zawodników - dzięki temu utrzymano trochę realizmu. Co jest paradoksalne u mangi, która realistyczna nigdy nie miała być.
Czytając ten tytuł trzeba pamiętać, że to seria głównie humorystyczna, pełna absurdalnego, pokręconego humoru. I bardzo dobrze, że taka jest, bo idealnie pasuje do stylu Muraty, który potrafi jednocześnie rysować hiperrealistyczne rysunki, żeby zaraz potem narysować prostą karykaturę, na której mamy pokazaną bardzo ciekawą mimikę, a na ostatnim kadrze dodać jeszcze mnóstwo badassowej dynamiki z ostrymi cieniami i ostrymi rysami twarzy. Zresztą - pewnie większość z was, czytelników, kojarzy to z One Punch Mana. Poza świetnymi rysunkami mamy też inne powody, dla których można cieszyć z tego, że "Eyeshield 21" poszedł w stronę komedii. Mamy tu plejadę najróżniejszych bohaterów, z czego każda postać jest zupełnie inna i daje nam własne, niepowtarzalne gagi - Sena w najważniejszych momentach potrafi powiedzieć długą i poważną mowę czy narzucić swoją taktykę drużynie, tylko po to, żeby po chwili zmienić zdanie i zaczyna przepraszać, że w ogóle się odezwał, Hiruma jest kwintesencją humoru dialogu i sytuacji - potrafi jednym zdaniem, a nawet słowem sprawić, że zaczniemy płakać ze śmiechu nawet w najpoważniejszej sytuacji, a to dlatego, że jest strasznie nieprzewidywalny i nigdy nie wiadomo czego się po nim spodziewać. Przykładów można mnożyć, bo nawet postaci epizodyczne mają swoje własne gagi, często pojawiające się w najmniej oczekiwanych momentach, czy nawet częściej niż bohaterowie pierwszoplanowi.
Touchdown!
Manga o przygodach Deimon Devilabats ma swój niezwykły urok, który sprawia, że nie idzie się nie zakochać w niej niemalże od początku - mnóstwo ciekawych i dobrze napisanych postaci, ciekawe mecze, śliczna i szczegółowa kreska, wszystko to sprawia, że ciężko się od tej serii oderwać. Osobiście stawiam ją na razie na szczycie najlepszych mang, które czytałem i pochodzą od Shounen Jumpa. Tak, uważam, że Eyeshield jest zdecydowanie lepszy od JoJo czy One Piece. Polecam fanom sportu i nie tylko, ponieważ ta przygoda jest przystępna niemalże dla wszystkich, więc nawet jeśli masz awersję do sportówek po prostu chwyć za pierwszym tom i daj szansę. Obiecuję, że się nie zawiedziesz.
Podsumowanie:
Fabuła - 7/10
Postacie - 10/10
Styl - 9/10
Przyjemność z czytania - 9/10
Wydanie - brak w Polsce
Ocena końcowa - 9/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz